Czujecie już ten klimat? Zapach pierników , powoli prószy śnieg, a w kalendarzu coraz bliżej świąt, szkolnych wigilii i rodzinnych zjazdów. Grudzień ma w sobie coś takiego, że wszyscy – bez względu na wiek – chcemy trochę bardziej wierzyć w magię.
Dziś mam dla Was pomysł, który od lat ratuje każdą dziecięcą imprezę i sprawia, że oczy maluchów błyszczą bardziej niż choinkowe lampki. Mowa o świątecznym facepaintingu. I spokojnie – nie musicie być Picassem, żeby wyczarować na buzi dziecka coś, co wywoła efekt „wow”.
Malowanie twarzy to dla dzieciaków coś więcej niż tylko kreski na policzkach. To moment, w którym na kilka godzin mogą stać się kimś innym. Pomocnikiem Mikołaja? Groźnym (ale urokliwym) Grinchem? Czy może lodową księżniczką?
To też świetna alternatywa dla plastikowych masek, które wiecznie spadają, drapią i przeszkadzają w jedzeniu uszek z barszczem. Dobry makijaż jest „lekki”, nie przeszkadza w zabawie, a zdjęcia z wigilii z małym reniferem w roli głównej to pamiątka, do której wraca się latami.
Jeśli nie czujecie się pewnie z pędzlem w ręku, nie porywajcie się od razu na skomplikowane pejzaże. Świąteczna klasyka jest prosta i najpiękniejsza:
Zanim kupicie pierwszy lepszy zestaw farbek w markecie – zatrzymajcie się na chwilę. Skóra dziecka jest delikatna, a ostatnie, czego chcemy w Święta, to uczulenie czy pieczenie.
Zawsze wybierajcie farby na bazie wody (takie jak Diamond FX czy Mehron). Są bardzo wydajne i fantastyczne do pracy ze skórą- nakładają się jak akwarele, a wieczorem schodzą po jednym użyciu mokrej szmatki z mydłem. Swobodnie można ozdobić malunek brokatem kosmetycznym. Ten zwykły, szkolny, może podrażnić oczy. Ten kosmetyczny jest bezpieczny i lśni dodając magicznego efektu każdemu malunkowi.
Spróbujmy zrobić najprostszy Płatek Śniegu:
Voila! Wygląda jak milion dolarów, a zajęło Ci to mniej niż wypicie łyka kawy.
Pamiętajcie, w świątecznym malowaniu twarzy nie chodzi o to, by wzór wyglądał jak z katalogu. Chodzi o ten moment, kiedy podajecie dziecku lusterko, a ono zastyga w zachwycie. To ta chwila czystej radości jest najcenniejsza.
Więc… pędzle w dłoń i bawcie się dobrze! Dajcie znać w komentarzach, kim w te święta zostaną Wasze maluchy. A może sami dacie się namówić na chociaż jedną małą gwiazdkę na policzku? ????
